Dołącz do nas

News

Holenderski eksperyment z marihuaną: ciągła walka o uregulowanie coffee shopów

Holenderski eksperyment z marihuaną: ciągła walka o uregulowanie coffee shopów

Gdy rząd Holandii ogłosił w październiku 2017 r. plany eksperymentu z regulowaną produkcją konopi indyjskich w celu zaopatrzenia słynnych coffee shopów, przemysł marihuany ostrożnie przyjął ten pomysł. Po ponad dwóch dekadach tolerowania sprzedaży wydawało się, że holenderski rząd w końcu zrobił pierwszy krok w kierunku legalizacji.

Jednak początkowy entuzjazm już minął, gdy zasady i ograniczenia eksperymentu stały się jasne.

Marihuana w Holandii jest tolerowana, ale nie jest legalna

Aby zrozumieć, w jaki sposób Holendrzy znaleźli się w tej sytuacji, potrzebny jest pewien kontekst historyczny. Marihuana w Holandii została zdekryminalizowana w 1976 r. Konsumpcja stała się legalna dla dorosłych i wprowadzono rozróżnienie w prawie antynarkotykowym – zwanym prawem opium lub opiumwet – między miękkimi (marihuana i haszysz) oraz twardymi narkotykami.

Kary związane z twardymi narkotykami stały się ostrzejsze, w celu wyparcia z rynku taniej heroiny zalewającej holenderski rynek po zakończeniu wojny wietnamskiej. Konopie same w sobie pozostawały nielegalne, ale ludzie nie byli już ścigani za posiadanie do 30 gramów. Do dziś posiadanie, produkcja i sprzedaż jakiejkolwiek ilości konopi pozostaje nielegalna.

Kluczowym słowem i koncepcją holenderskiej polityki dotyczących konopi indyjskich jest “gedogen”, co w przybliżeniu oznacza “tolerować” – policja będzie tolerować pewne działania, które są prawnie nielegalne, o ile zostaną spełnione określone kryteria. Wytyczne ministerialne dotyczące uprawy w domu są dobrym przykładem: jeśli dorosły uprawia nie więcej niż pięć roślin konopi indyjskich do użytku osobistego i zgadza się oddać rośliny  policję, gdy zostanie złapany, nie będą ścigany, ale rośliny zostaną zarekwirowane. Chociaż nie zostaną postawione zarzuty karne przeciwko hodowcom domowym, mogą zostać eksmitowani z domu przez burmistrza lub lokalną organizację mieszkaniową.

Coffee Shopy również są w ten sposób “tolerowane”. Jeśli zostanie stwierdzone, że sklep złamał którekolwiek z tak zwanych kryteriów akceptacji, może on zostać natychmiast zamknięty na co najmniej trzy miesiące. Kryteria obejmują utrzymywanie maksymalnej ilości tylko 500 gramów marihuany w danym momencie, bez względu na wielkość i obroty coffee shopu. To zmusiło kawiarnie do prowadzenia skomplikowanych działań z kurierami, którzy uzupełniają zapasy kilka razy dziennie – szczególnie w Amsterdamie.

Ale prawdziwą piętą achillesową i paradoksem holenderskich coffee shopów jest brak jakiejkolwiek regulacji dotyczącej produkcji lub sprzedaży hurtowej produktów z konopi indyjskich. Ten paradoks wywołał każdy przewidywalny mechanizm prohibicji: większe zaangażowanie ze strony zorganizowanych grup przestępczych, więcej przemocy , niekontrolowane uprawy, korupcję i zanieczyszczoną marihuanę.

Logiczne rozwiązanie kwestii właściwej regulacji produkcji i handlu hurtowego było przedmiotem debaty od ponad 20 lat w parlamencie i poza nim. Siedemdziesiąt procent populacji chce legalizacji; burmistrzowie błagają polityków w Hadze o zmodernizowanie przepisów dotyczących konopi, aby społeczeństwo nie musiało już cierpieć z powodu impasu politycznego.

Rozpoczęcie holenderskiego eksperymentu dotyczącego marihuany

Wydawało się, że długo oczekiwany przełom nastąpił na początku 2017 roku. Ustawa holenderskiego polityka Vera Bergkamp złożona w celu uregulowania konopi zdobyła niewielką większość w holenderskiej Izbie Reprezentantów, tuż przed krajowymi wyborami w marcu 2017 r. Po wyborach i miesiącach negocjacji do władzy doszła czteropartyjna koalicja (partie VVD, dwie Partie Chrześcijańskie i D66), której przewodniczy Mark Rutte.

Rutte ma osobistą niechęć do marihuany, nazywając ją “gównem” i “śmieciami”, kiedy tylko nadarzy się do tego okazja. Jego partia VVD (Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji) jest z nazwy liberalna, ale jej stanowisko w sprawie konopi ma niewiele wspólnego z liberalizmem. Społeczność konopna wstrzymała oddech, gdy Rutte zaprezentował program nowej koalicji w październiku 2017 r. Dwie partie chrześcijańskie, CDA (Christian Democratic Appeal) i ChristenUnie, chciały zakończyć politykę tolerowania konopi, zamykając wszystkie coffee shopy, podczas gdy D66 chce całkowicie zalegalizować konopie indyjskie.

Napięcie między tymi bardzo różnymi poglądami doprowadziło do eksperymentu z konopiami, ponieważ są one powszechnie znane. Oficjalna nazwa projektu to Closed Coffee Shop Chain Experiment. Rząd od samego początku jasno stwierdził, że eksperyment będzie ograniczony do 6-10 miast. Została powołana naukowa komisja doradcza, kierowana przez profesora André Knottnerusa, w celu monitorowania eksperymentu i napisania raportu z eksperymentu.

Raport Knottnerusa, opublikowany w czerwcu 2018 r., odzwierciedlał obawy przemysłu, konsumentów i innych zainteresowanych stron: nie powinno być ograniczeń, kawiarnie nie powinny być zmuszane do zakupu rządowej marihuany, a różnorodność i jakość są kluczowe dla powodzenia eksperymentu. Ale kiedy rząd opublikował propozycję założeń do eksperymentu w listopadzie ubiegłego roku, stało się jasne, że urzędnicy nie mieli zamiaru słuchać rad komisji.

Tymczasem coraz większa liczba burmistrzów zgłaszała obawy dotyczące eksperymentu i proponowanego sztywnego podejścia. W październiku burmistrz Amsterdamu, Femke Halsema, napisał list do odpowiedzialnych ministrów, wzywając ich do rewizji planu dopuszczenia większej liczby odmian marihuany. Burmistrz Eindhoven John Jorritsma powiedział w listopadzie radzie miasta, że miał “kilka złudzeń co do postępu” eksperymentu. “Mam wrażenie, że w Hadze dzieje się coś dziwnego” – powiedział Jorritsma. “Im dłużej trwa, tym mniej jestem skłonny do wzięcia udziału. Jest tak wiele warunków i ograniczeń, że nie ma sensu mówić o eksperymencie. ”

Theo Weterings, burmistrz Tilburga i rzecznik Stowarzyszenia Gmin Holenderskich, powiedział dziennikarzom, że wiele miast ma wątpliwości.

“Chodzi o to, czy będziemy mieli chociaż 10 miast [które chcą wziąć udział]”. Miasta, które znajdują się blisko południowej granicy z Belgią i wschodnią granicą z Niemcami, mają dodatkowe obawy. Jeśli miasta zdecydowałyby się na udział, rząd chciał, aby wymusiły tzw. Kryterium dla mieszkańców, które zmusiłoby kawiarnie do odmowy sprzedaży obcokrajowcom. Egzekwowanie tej zasady doprowadziło w przeszłości do częstszego handlu na ulicy, więc większość miast przestała go egzekwować.

Chociaż właściciele coffee shopów preferują legalizację zamiast eksperymentu, początkowo chcieli współpracować. Jednak ich postawa zmieniła się po tym, jak rząd odrzucił większość zaleceń komisji Knottnerus’a. Pozytywnym efektem całego eksperymentu jest jednak to, że zgromadził on co najmniej część branży coffee shopów. Organizacja o nazwie Cannabis Connect, założona w 2016 roku, obecnie reprezentuje ponad 250 z 573 holenderskich kawiarni.

Działalność Cannabis Collect

Po latach zaniedbań branża coffee shopów w końcu zwraca szczególną uwagę na public relations i polityczny lobbing. Badaczka konopi indyjskich Nicole Maalsté i lobbysta Rutger-Jan Hebben odgrywają kluczową rolę w procesie profesjonalizacji branży. Ale siłą napędową jest Bart Vollenberg, właściciel dwóch kawiarni w Flevoland. Vollenberg założył w 2012 roku fundację Epicurus, aby pracować nad podniesieniem świadomości i zjednoczeniem właścicieli kawiarni. “Albo siedzisz przy stole, albo jesteś w menu” – mówi.

22 lutego 2017 r., dzień po tym, jak prawo dotyczące konopi indyjskich uzyskało większość w Izbie Reprezentantów, Cannabis Connect zorganizował największe zgromadzenie właścicieli coffee shopów w teatrze Corso w Hadze, gdzie ponad 200 przedsiębiorców omówiło przyszłość przemysłu marihuany. Nie osiągnęli konsensusu w tym dniu, ale odbyło się więcej spotkań, w wyniku których powstał zbiór zasad eksperymentu i procesu w kierunku regulacji.

W grudniu zeszłego roku rząd przeprowadził konsultację internetową, w celu przeprowadzenia eksperymentu dotyczącego marihuany, aby zebrać informacje od zainteresowanych stron. Cannabis Connect przesłał dziewięciostronicowy dokument ze szczegółową analizą i wyraźnymi zaleceniami. Jednym z głównych problemów jest proponowane nagłe przejście od obecnych nielegalnych hodowców do nowych, uregulowanych. Cannabis Connect sprzeciwia się także obowiązkowemu udziałowi wszystkich coffee shopów w miastach, które wezmą udział w eksperymencie.

Właściciele coffee shopów martwią się również o proponowany zakaz sprzedaży importowanego haszyszu – zagraniczny hasz wciąż stanowi około jednej czwartej sprzedaży w typowej holenderskiej kawiarni. Chociaż 10 regulowanych producentów będzie mogło produkować haszysz, kawiarnie obawiają się, że klienci zwrócą się do czarnego rynku,  aby kupić marokański, afgański lub nepalski haszysz, do którego są przyzwyczajeni. Nie można zaprzeczyć, że haszysz produkowany w tych krajach różni się smakiem, czystością i efektem od haszyszu tworzonego przy pomocy nowoczesnych technik.

Alternatywa, którą sugeruje Cannabis Connect, jest tak prosta, jak pragmatyczna. Nazywają to “etapową implementacją” – każdy coffee shop może dołączyć do eksperymentu, a uczestniczące w nim sklepy mogą zachować swój obecny asortyment, stopniowo dodając nowe regulowane produkty z konopi indyjskich do menu. Jeśli konsument lubi nowe produkty, sklep może stopniowo wycofywać stare odmiany i odmiany haszyszu. Sugeruje również, że pozwolenia na uprawę powinny być dostępne zarówno dla nowych, jak i obecnych hodowców, aby czerpać zyski z ich doświadczeń i aby zapobiec dominacji rynku przez kilku dużych graczy.

Luksemburg wyprzedzi Holandię?

Jedno jest pewne: wszystkie te procesy działają bardzo powolnie. Wybór miast do wzięcia udziału w eksperymencie zaplanowano na listopad 2018 r., ale opóźniono go do drugiego kwartału 2019 r. Do tego czasu zostanie wybrany nowy Senat Holandii, zmieniający bilans sił w Hadze. Możliwe, że D66 będzie starał się wprowadzić swoją ustawę z 2017 r. w nowym Senacie, zasadniczo czyniąc eksperyment przestarzałym.

Innym możliwym scenariuszem jest rozpad rządu w wyniku wewnętrznych różnic między czterema stronami lub premier Rutte przyjmie pracę w Unii Europejskiej. Jeśli tak się stanie, nowy rząd najprawdopodobniej anuluje eksperyment po tym, jak zobaczy ilość krytyki, którą otrzymał ze wszystkich stron.

Izba Reprezentantów miała przedyskutować postęp eksperymentu – lub jego brak –  14 stycznia. Członek partii GreenLeft, Kathalijne Buitenweg, wystosowała ostrzeżenie dla tej debaty, gdy na początku października napisała na Twitterze: “Eksperyment z marihuaną nie został ustanowiony jako krok w kierunku uczynienia Holandii bezpieczniejszej i zdrowszej, ale jako lubrykant, dzięki któremu D66 będzie zadowolone ze swojego rządu. ”

Jakby dla podkreślenia nieskuteczności wszystkich zawiłości związanych z marihuaną w Holandii, nowy rząd Luksemburga, najmniejszego państwa członkowskiego UE, ogłosił 3 grudnia 2018 r., że całkowicie zalegalizuje marihuanę do celów rekreacyjnych. Wraz z Belgią i Holandią Luksemburg jest częścią Beneluxu, unii polityczno-ekonomicznej. Jeśli Luksemburg rzeczywiście stanie się pierwszym europejskim krajem, który w pełni zalegalizuje konopie indyjskie, holenderscy politycy będą mieli jeszcze jeden powód, by zastanowić się nad swoimi działaniami.

Susz CBD Sklep

Opublikowany

dnia

Kliknij aby skomentować
Subskrybuj temat
Powiadom o
guest
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments

News

Konopie indyjskie mogą pomóc w leczeniu zapalenia płuc wywołanego przez COVID-19. Naukowcy wyjaśniają dlaczego

Opublikowany

dnia

Czy marihuana może być lekiem na zapalenie płuc spowodowane COVID-19?

W miarę wzrostu liczby zachorowań na COVID-19 naukowcy zaczęli szukać rozwiązań w mało prawdopodobnym miejscu – w marihuanie. Związki aktywne zawarte w konopiach mają wiele właściwości leczniczych, które zachęciły naukowców do sprawdzenia ich potencjału w leczeniu COVID-19. Ostatnio naukowcy zaczęli nawet przyglądać się potencjałowi konopi w zmniejszeniu podatności na wirusa, a nawet dyskutowali, czy można stosować konopie jako lek przeciwwirusowy.

W tym miesiącu naukowcy z University of Nebraska i Texas Biomedical Research Institute zalecili dalsze badania nad tym, w jaki sposób CBD pochodzące z konopi może pomóc w leczeniu niebezpiecznego zapalenia płuc spowodowanego nowym koronawirusem. Autorzy szczegółowo przedstawili dowody na to, w jaki sposób przeciwzapalne właściwości marihuany mogą pomóc w walce z zapaleniem płuc spowodowanym przez koronawirusa. Wyniki zostały zrecenzowane w artykule w „Brain, Behavior, and Immunity“.

W artykule badacze wyjaśniają, że „ostatnie doniesienia sugerują, że ostra infekcja płuc jest związana z burzą cytokin, która przyczynia się do objawów gorączki, kaszlu, bólu mięśni”. Te ekstremalne przypadki stanów zapalnych mogą prowadzić do ciężkiego zapalenia płuc, które utrudnia lub uniemożliwia oddychanie. Tak więc jedną z ważnych dla naukowców strategii leczenia COVID-19 jest zmniejszenie stanu zapalnego.

W szczególności naukowcy przyglądają się lekom, które zmniejszają aktywność cytokin IL-6. W ostatnim badaniu jeden z takich leków, Tocilizumab, był w stanie oczyścić płuca pacjentów i spowodował powrót do zdrowia u 90% leczonych pacjentów. Niestety, spowodował również poważne negatywne skutki uboczne, takie jak zapalenie trzustki i hipertriglicerydemia (czynnik ryzyka choroby wieńcowej). To doprowadziło naukowców do kontynuowania poszukiwania innych leków przeciwzapalnych – najlepiej takich, które nie są aż tak szkodliwe dla tych już krytycznie chorych pacjentów.

Zobacz też: CBD lekiem na COVID-19?

Właśnie tutaj z pomocą przyszły konopie. Autorzy wyjaśniają, że kilka kanabinoidów występujących w konopiach ma właściwości przeciwzapalne. W szczególności wskazują na CBD jako najbardziej prawdopodobnego kandydata do leczenia stanu zapalnego związanego z COVID-19. W poprzednich badaniach CBD wykazało silne właściwości przeciwzapalne. W porównaniu do THC, CBD nie wywołuje efektów psychoaktywnych i został już zatwierdzony przez FDA jako bezpieczny lek dla dzieci z trudną do leczenia padaczką. Jeśli uda się zmniejszyć stan zapalny u pacjentów z COVID-19, CBD może być bezpieczniejszą alternatywą także dla innych chorób związanych ze stanem zapalnym.

Dlaczego naukowcy uważają, że CBD może pomóc w leczeniu COVID-19?

Po pierwsze, autorzy wyjaśniają, że wcześniejsze badania wykazały, że CBD może zmniejszać liczbę cytokin prozapalnych, w tym IL-6. Oprócz zmniejszenia tych prozapalnych cytokin, wykazano również, że CBD zwiększa produkcję interferonów, czyli rodzaju białka, które aktywuje komórki odpornościowe i zapobiega namnażaniu wirusów.

Poprzednie badania potwierdzają również pogląd, że CBD może w zmniejszyć stan zapalny płuc. W badaniach na zwierzętach z astmą, CBD było w stanie zmniejszyć wytwarzanie prozapalnych cytokin, faktycznie zmniejszając stan zapalny dróg oddechowych. W tym samym badaniu CBD zmniejszyło także zwłóknienie płuc – stan, w którym tkanka płucna ulega uszkodzeniu prowadząc do powstawania blizn, które pogrubiają tkankę płucną i utrudniają oddychanie. Jest to ważne, ponieważ pacjenci, którzy przechorowali COVID-19 mogą mieć poważne zwłóknienie płuc.

Autorzy zauważają również, że CBD nie jest jedynym kannabinoidem, który ma silne właściwości przeciwzapalne. THC również wykazuje silne działanie przeciwzapalne, ale jest gorzej tolerowane niż CBD i powoduje niepożądane efekty, takie jak dezorientacja, lęk i przyspieszenie akcji serca. Z drugiej strony badania nad CBD pokazują, że jest to bezpieczny i dobrze tolerowany kannabinoid nawet przy dawce sięgającej 1500 mg na dobę przez okres do dwóch tygodni. Autorzy wyjaśniają, że to „sugeruje możliwość zmniejszenia stanu zapalnego / patologii płuc SARS-CoV2 i nasilenia choroby”.

Podczas gdy w przypadku CBD negatywne skutki uboczne są minimalne, to autorzy artykułu wskazują, że CBD może przynieść korzyści chorym pacjentom – zmniejszenie lęku. „Wiele kwestii związanych z pandemią COVID-19, takich jak kryzys gospodarczy, bezrobocie i utrata więzi społecznych, może podsycać depresję, lęk i niepokój”, wyjaśniają. CBD dało poważną nadzieję w radzeniu sobie z lękiem i może pomóc w zmniejszeniu poziomu stresu.

Dotychczasowe badania nie wykazały, że konopie indyjskie lub związki w nich zawarte mogą pomóc w przypadku COVID-19, ale autorzy tego artykułu twierdzą, że “dowody sugerujące, że może to pomóc, są warte dalszych badań”. Zalecają naukowcom rozpoczęcie badań w celu sprawdzenia, czy CBD można zastosować do zmniejszenia stanu zapalnego i lęku wśród chorych na COVID-19, jako uzupełnienie leków przeciwwirusowych.

Susz CBD Sklep
Czytaj dalej

News

Naukowcy odkryli ślady palonej marihuany na Izraelskim ołtarzu z 750 roku p.n.e.

Opublikowany

dnia

Slady marihuany na ołtarzu sprzed 2700 lat

Starożytne biblijne plemię w Izraelu prawdopodobnie używało marihuany do wywoływania “halucynogennych efektów” w ramach rytuałów – zgodnie z nowymi badaniami, w których zidentyfikowano żywicę z marihuany na ołtarzu w świątyni zbudowanej około 750 roku p.n.e.

Dwa ołtarze, które odkryto w pobliżu wejścia do „Miejsca Najświętszego” w świątyni judahitów, zostały wykopane około 50 lat temu. Teraz analiza materiałów znajdująca się na ołtarzach wskazuje, że w tym miejscu spalana była marihuana. Badanie, opublikowane 28 maja 2020r. w czasopiśmie Tel Aviv, stwierdza, że „kwiatostany konopi zostały tam spalone, prawdopodobnie w ramach rytuału, który miał miejsce w świątyni”.

„Wydaje się możliwe, że używanie konopi indyjskich na ołtarzu Arad miało celową rolę psychoaktywną” – podsumowano w badaniu. “Częste stosowanie materiałów halucynogennych do celów religijnych w starożytnym Bliskim Wschodzie i poza nim jest dobrze znane i sięga już czasów prehistorycznych. ”

Jednak po raz pierwszy zidentyfikowano dowody fizyczne wskazujące, że plemię Judy uczestniczyło w ceremoniach, w których używano marihuany. Zespół odpowiedzialny za badanie, z Muzeum Izraela i Centrum Volcani, polegał na dwóch powszechnych metodach identyfikacji kannabinoidów: chromatografii cieczowej i chromatografii gazowej. Znaleźli powszechnie znane dziś składniki marihuany, takie jak THC, CBD, CBN i różne terpeny.

Naukowcy powiedzieli, że nie jest jasne, skąd starożytne plemię zdobywało konopie indyjskie, ale podejrzewają, że „mogły być importowane z odległych źródeł i transportowane w postaci żywicy (powszechnie znanej jako haszysz)”. Według badań, aby spalić marihuanę i uwolnić dym, najprawdopodobniej mieszano ją z odchodami zwierząt „w celu umożliwienia jej łagodnego podgrzania”.

„Wydaje się prawdopodobne, że konopie indyjskie były używane w Arad jako środek psychoaktywny w celu stymulowania ekstazy w ramach ceremonii” – kontynuuje. „Jeśli tak, to jest to pierwszy taki dowód w kulcie Judy”.

„Odkrycie konopi na mniejszym ołtarzu było niespodzianką. Arad dostarcza najwcześniejszych dowodów na używanie konopi indyjskich na starożytnym Bliskim Wschodzie. Substancje halucynogenne są znane z różnych sąsiednich kultur, ale jest to pierwszy znany dowód obecności substancji halucynogennej w Królestwie Judy. ”

Eran Arie, kustosz w Muzeum Izraela, w którym mieści się wykopany ołtarz, powiedział CNN, że „nigdy nie myśleli o tym, że Juda bierze udział w tych praktykach kultowych. Fakt, że znaleźliśmy konopie indyjskie w oficjalnym miejscu kultu Judy, mówi coś nowego o kulcie Judy” – powiedział.

W oddzielnym badaniu opublikowanym w ubiegłym roku udokumentowano, jak ludzie z różnych kultur używali marihuany od tysięcy lat – w różnych formach i do różnych celów. Na przykład marihuana była uważana za „świętą roślinę” w Tybecie i była używana w buddyzmie tantrycznym do „ułatwiania medytacji”. Była również stosowana w medycynie arabskiej w leczeniu infekcji ucha, chorób skóry, wzdęć, robaków, bólu neurologicznego, gorączki i wymiotów.

Susz CBD Sklep
Czytaj dalej

Popularne