Dołącz do nas

Zdrowie

Nauka podważa większość tego, co słyszeliście o różnicach działania poszczególnych szczepów konopi

Jeśli wierzyć marketingowcom i Internetowi, na każda okazję znajdzie się odpowiedni szczep zioła. Smoke Blue Dream dla „łagodnego intelektualnego ożywienia”; Green Crack dla „skupienia i podkręcenia energii”; OG Kush „zgniecie stres ciężarem masywnej euforii” – dalej można wstawiać kolejne z tysięcy innych sloganów, w sumie tak czy inaczej opartych na odwołaniach do chęci pobudzenia kreatywności, rozluźnienia mięśni, ułatwienia zasypiania i paru innych rzeczy.

Haczyk? Większość z tych rzeczy to bzdury, twierdzi badacz zioła, Jeff Raber.

W momencie, gdy nie jest to w żaden sposób kontrolowane i gdy brak wiarygodnych danych, nie jesteśmy w stanie wyciągać konkretnych wniosków bądź spójnych konkluzji, na których moglibyśmy polegać. – powiedział „Inverse” Raber.

Raber, chemik i twórca firmy Werc Shop, zajmującej się badaniem konopi, mówi, że pierwszy problem z przewidywaniem efektów zioła polega na tym, że większość [dostępnego w handlu] zioła jest źle opisana. Jego własny dorobek badawczy obejmuje m.in. badanie z roku 2015, które wykazało ogromne zróżnicowanie towaru sprzedawanego pod tą samą nazwą .

Tak naprawdę nie jesteśmy wcale w stanie przypisać takiemu np. OG Kush konkretnego składu chemicznego ” – mówi – „Im popularniejsza nazwa, tym mniej prawdopodobne, że skład chemiczny będzie zbieżny.

To, że większość nazw szczepów konopi nie niesie ze sobą konkretnego znaczenia jest w tym momencie czymś na kształt przysłowiowego słonia stojącego pośrodku pokoju – jedno badanie po drugim potwierdza ten fakt, a jednak nie wpływa to w żaden istotny sposób na charakter handlu ziołem.

Raber mówi, że także sposób, w jaki konopie są uprawiane i przygotowane do sprzedaży, przyczynia się do ogromnej zmienności końcowego produktu, o czym konsumenci informowani są w znikomym stopniu, jeśli w ogóle. Inne badanie z roku 2015 pokazało, że informacje o procentowej zawartości THC, jakimi opatrzone są produkty spożywcze, są bardzo niedokładne. W 83% testowanych produktów wykazano wahania sięgające ponad 10% podanej wartości, i to już w momencie, gdy nawet nie dotykamy jeszcze kwestii zanieczyszczeń – które są „wielkim problemem”, jak twierdzi Raber – substancjami takimi jak nawozy, herbicydy, fungicydy, lub inne niepożądane substancje, które dostają się do tego typu produktów.

Nawet jednak, gdy szczepy oznakowany jest prawidłowo, bardzo mało jest przesłanek naukowych, które pozwalałyby rzetelnie przewidywać efekty.

Nie sądzę, abyśmy dysponowali naprawdę dobrymi sposobami określania tego, jaki konkretny zestaw substancji chemicznych będzie zawierać dana odmiana i jaka będzie w związku tym najbardziej prawdopodobna pożądana reakcja po jej użyciu. – mówi Raber.

To prawda, że istnieje pewna konsekwencja w efektach działania szczepów opisywanych przez konsumentów. Zbieżne opinie dużej liczby użytkowników publikowane jako recenzje na łamach Leafly mogą na przykład sugerować, że istnieje powszechna zgoda co do tego, że Sour Diesel ma bardziej energetyzujące działanie niż Skywalker. Szersza publika nadal może jednak się mylić.

„Nie możesz zdecydowanie określić, [co jak działa], gdy nie prowadzisz kontroli z użyciem placebo” – wyjaśnia Raber – „Czy nie jest to np. kwestia zasugerowania się tym, czego się oczekuje i co do czego inni [użytkownicy] się zgadzają? A i oni – czy rzeczywiście czuli się właśnie w ten sposób? A może nie mogli określić, co właściwie czują, nie mogąc w danym momencie połączyć się z witryną?”

Leafly nie odpowiedziało na prośbę o komentarz w tej sprawie.

Faktem jest również, że zioło działa na ludzi w zróżnicowany sposób.

„Każdy jest wyjątkowy, jeśli chodzi o potrzeby” – mówi Raber – „Nie jesteśmy nawet pewni, jakich dawek różnych związków chemicznych ktoś może potrzebować… a może to ulec zmianie nawet w ciągu tego samego dnia.”

Dalsze zróżnicowanie wprowadza kwestia stosowania różnych metody osiągania konopego haju.

„Podanie doustne to zupełnie co innego niż wdychanie, które daje efekty odmienne, niż podanie miejscowe, które z kolei ma zupełnie inny potencjał, niż przyjęcie podjęzykowe, bądź w formie czopków” – wskazuje Raber.

Nasza wiedza na temat różnych efektów zioła jest dość ograniczona. Większość badań koncentruje się na działaniu konkretnych związków w nim obecnych, choć na tym polu badań od dawna wiadomo, że efekty używania marihuany zależne są od współdziałania kilkudziesięciu kannabinoidów, takich jak THC i CBD, oraz cierpkich olejków, zwanych terpenemi. Zasada ta znana jest jako „efekt synergii”.

Możemy na przykład obserwować na płytce Petriego, jak THC i CBD wchodzą w interakcję z pojedynczym receptorem, ale w rzeczywistości cząsteczka CBD „współdziała z 60 różnymi receptorami w organizmie” – mówi Raber. Możemy też powiązać jeden z terpenów, linalol, z sennością, ale „dużo linalolu zawiera cała masa odmian, o których nikt nie twierdzi, że powodują senność.”

Taki stopień niepewności co do marihuany jest oczywiście problematyczny, skoro mówimy o substancji, po którą miliony ludzi sięgają jako po lek. Wg Rabera największe ryzyko wiąże się z tym, że potencjalni pacjenci mogą zdecydować, że marihuana nie jest dla nich, bazując na wprowadzających w błąd informacjach. Wyobraźmy sobie osobę cierpiącą z powodu bezsenności, która się sięga po szczep, mający rzekomo właściwości sedatywne, co kończy się czuwaniem przez całą noc i natychmiastową rezygnacją z marihuany – w sytuacji, gdy inny szczep mógłby dać znakomity efekt.

Ta zmienność jest jednak również jedną z najbardziej ekscytujących rzeczy, jeśli chodzi o zioło.

To skomplikowanie to miecz obosieczny, ponieważ z jednej strony można dzięki temu pomóc tak wielu różnych ludziom, z tak w szerokim spektrum różnych dolegliwości, z drugiej strony jednak – jak mamy się dowiedzieć, który szczep będzie dla danego pacjenta najodpowiedniejszy? – zwraca uwagę Raber.

Jak zatem pacjenci powinni postępować na tym niepewnym gruncie? Raber zaleca, by starać się szukać dobrze opisanych szczepów, w szczególności materiału, który został przebadany laboratoryjnie i posiada stosowny certyfikat, bądź pochodzi od zaufanego dostawcy; ludzie powinni być także gotowi na samodzielne wyciąganie wniosków na temat tego, co i jak na nich działa.

Jak długo zatem zajmie nam i jakich nakładów będzie wymagało osiągnięcie ery lepszego zioła?

Raber mówi, że przede wszystkim to firmy konopne będą musiały odegrać swoją rolę:

Mamy nadzieję, że hodowcy i producenci zaczną wprowadzać standaryzację metod i wdrażać produkcję powtarzalnego wyrobu, o charakterystyce zgodnej z tym, co określą testy laboratoryjne, by konkretna etykieta odpowiadała konkretnemu produktowi, dobrze poznanemu pod kątem składu chemicznego.

Swoją działkę do obrobienia będzie miał też rząd:

Obserwujemy właśnie w Kalifornii przygotowywanie nowych regulacji wykonawczych i przepisów, które może wreszcie zaczną naprawdę wymuszać dokładność w kwestii tego, co umieszcza się na etykietach. Nie zapowiada się, by miały być szczególnie tolerancyjne dla wybujałych marketingowych sloganów, pozbawionych oparcia w faktach.

…oraz, rzecz jasna, nauka:

Tempo zaczyna wzrastać. Wyznacza je postęp na polu regulacji oraz dążenie do rozbudowywania tego rynku i udostępnienia go wszystkim zainteresowanym. Naukowcy i wytwarzana przez nich wiedza oraz metody pracy muszą za tym nadążać.. Mamy to szczęście, że nasze czasy umożliwiają korzystanie ze wspaniałych narzędzi, pozwalających uchwycić rzeczywistość na tym poziomie złożoności. Myślę, że będziemy na bieżąco.

Photo Credit: Wendy McCormick

Susz CBD Sklep

Opublikowany

dnia

Kliknij aby skomentować
Subskrybuj temat
Powiadom o
guest
0 Comments
Inline Feedbacks
View all comments

Nauka

Czy przerwa od marihuany poprawi efekty i siłę jej działania?

Opublikowany

dnia

Regularni konsumenci trawki często mają zbudowaną tolerancję do tego stopnia, że efekty jej używania są co najmniej niezadowalające. Pomimo zmiany odmiany marihuany i próbowania nowych sposobów konsumpcji, niektórzy konsumenci twierdzą, że efekty działania konopi wydają się być słabe, a po wielokrotnym użyciu podczas jednego dnia są praktycznie zerowe. Aby walczyć z tymi skutkami, niektórzy konsumenci decydują się na przerwę w celu obniżenia ich tolerancji na marihuanę i zwiększenia skutków konsumpcji.

Czym jest łamanie tolerancji na marihuanę?

Łamanie tolerancji to krótkoterminowa przerwa od marihuany, w celu oczyszczenia organizmu z kannabinoidów, w szczególności z THC. Ale czy to działa? Badania wykazały, że regularni konsumenci marihuany rzeczywiście szybko budują tolerancję. Badania przeprowadzone przez dr Milesa Herkenhama z Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego (NIMH) na temat układu receptorów kannabinoidowych i jego tolerancji na marihuanę doprowadziło do następującego wniosku:

“Efekt [marihuany] jest zależny od czasu i dawki, i jest odwracalny, a zatem wydaje się, że mediatorem są receptory kannabinoidowe. Wyniki […] sugerują zmniejszenie efektów przy większym poziomie konsumpcji. “

Chociaż regularne używanie marihuany buduje tolerancję, to można z nią walczyć poprzez przerwę od konsumpcji konopi. Niektórzy konsumenci czerpią korzyści ze zmniejszonego spożycia, podczas gdy inni decydują się na całkowite wstrzymanie się na określony czas, tak aby psychoaktywne efekty marihuany mogły powrócić z pełną mocą.

Łamanie tolerancji może również polegać na zmianie nawyków konsumenta, które mogą wpływać na skuteczność marihuany i jej interakcję z umysłem i ciałem. Na przykład, pomijanie konsumpcji rano może powodować silniejsze efekty podczas wieczornego spożycia. Ostatecznie, długość i trudność złamania tolerancji jest kwestią indywidualną i zależy od wzorców konsumpcji.

Dlaczego warto zrobić przerwę od marihuany?

Zmniejszenie spożycia konopi może nie wydawać się zbyt kuszące, ale istnieją uzasadnione powody, dla których konsumenci mogą chcieć zrobić kilkudniową przerwę.

Poza chęcią obniżenia progu dla kannabinoidów, ci, którzy szukają nowej pracy, mogą odstawić marihuanę, aby wyczyścić swój organizm z kannabinoidów, przygotowując się do testów narkotykowych. Nakazy sądowe, zwolnienia warunkowe i inne kwestie prawne są kolejną rozsądną wymówką do powstrzymania się od spożycia konopi. Turyści mogą również zrobić przerwę przed udaniem się do kraju, który nie jest przyjazny dla konopi. Niektórzy konsumenci robią przerwy na złamanie tolerancji, aby zaoszczędzić pieniądze. I oczywiście, wielu decyduje się na przerwę tylko dlatego, że chcą lepiej wykorzystać działanie marihuany.

Przede wszystkim, przerwa pomoże przypomnieć, że marihuana może być przyjemnym dodatkiem, a nie jedyną rzeczą, która w życiu ma znaczenie. Dzięki jasności umysłu można zyskać (lub odzyskać) szacunek dla siły, jaką ta roślina posiada, szczególnie gdy po długiej przerwie poczuje się efekt euforii, kreatywności i poczucia radości.

Jak długo powinna trwać przerwa od marihuany?

Ponieważ działanie marihuany jest wysoce indywidualną kwestią, to przerwa na złamanie tolerancji może przebiegać w zależności od dotychczasowego schematu konsumpcji. Ogólnie rzecz biorąc, kilka dni bez marihuany powinno wystarczyć, aby zacząć dostrzegać mocniejsze efekty, podczas gdy jedno lub dwutygodniowa przerwa pomoże w zabiciu rutyny związanej z używaniem konopi.

Dla tych, którzy chcą całkowicie wyczyścić swój organizm z kannabinoidów, przerwa powinna trwać przynajmniej 2 tygodnie, ponieważ THC i inne związki mogą pozostać w organizmie przez ponad 30 dni.

Czego konsumenci powinni się spodziewać podczas przerwy od marihuany?

Podczas przerwy na łamanie tolerancji staraj się być aktywnym i nawodnionym. Ćwiczenie na siłowni, uprawianie sportu, spacery i  inne zajęcia fizyczne sprawią, że “reset” nastąpi szybciej. Warto również postawić na prawidłowe odżywianie i skupianie się na dobrych nawykach żywieniowych. Spróbuj biegać, gotować zdrowe posiłki lub zabrać się za hobby, które przyniesie pozytywną energie i poprawi zadowolenie z siebie.

Konsumenci, którzy zdecydują się na przerwę od marihuany, powinni pamiętać, że po powrocie do używania konopi ważne jest, aby zmniejszyć ilość, którą używali przed przerwą. Im dłużej trwa przerwa, tym od niższych dawek powinno się zacząć; w przeciwnym razie istnieje ryzyko, że ilość marihuany, która niegdyś powodowała niewielkie efekty, teraz może być za duża, a efekty będą trudne do opanowania.

Regularni użytkownicy mogą odczuwać objawy odstawienia marihuany, takie jak bezsenność, drażliwość, pocenie się w nocy i dziwne sny, których podczas jednej nocy może być kilka i serio – będą dziwne.

Czy kiedykolwiek robiłeś/aś przerwę na złamanie tolerancji? Podziel się wrażeniami w komentarzu i daj znać, jakie były Twoje wrażenia z pierwszej konsumpcji po przerwie.

Susz CBD Sklep
Czytaj dalej

CBD

Noworodek z Wielkiej Brytanii został najmłodszym uczestnikiem badań nad medyczną marihuaną

Opublikowany

dnia

Najmlodszy pacjent na świecie weźmie udział w badaniach nad medyczną marihuaną

Dwumiesięczny Oscar z Wielkiej Brytanii cierpiący na rzadkie zaburzenie został dołączony do badania klinicznego, aby ustalić, czy marihuana medyczna o niskiej zawartości THC może chronić je przed napadami padaczki i urazami mózgu. Oscar został pierwszym na świecie niemowlakiem, który wziął udział w przełomowym badaniu dotyczącym medycznego zastosowania konopi.

Oscar Parodi został urodzony przez cesarskie cięcie w szpitalu Norfolk and Norwich University Hospital (NNUH) 11 marca. Niestety u dziecka zdiagnozowano encefalopatię niedotlenieniowo-niedokrwienną (ENN), czyli stan spowodowany brakiem tlenu lub przepływu krwi z łożyska. Noworodka przeniesiono na szpitalny oddział intensywnej terapii noworodków i poddano go terapii chłodzącej na 72 godziny.

Dzieci urodzone z encefalopatią niedotlenieniowo-niedokrwienną są narażone na podwyższone ryzyko uszkodzeń mózgu, a jedynym obecnie dostępnym sposobem leczenia tego schorzenia jest terapia chłodząca, w której całe ciało jest schładzane do 33.5°C. Tradycyjna medycyna nie była zbyt skuteczna w leczeniu tego schorzenia, ale neonatolodzy uważają, że kannabinoidy zawarte w konopiach mogą potencjalnie chronić dzieci przed napadamipadaczki i urazami mózgu spowodowanymi tym schorzeniem.

Poprzednie badania wykazały, że marihuana, a właściwie kannabinoidy w niej zawarte są bardzo skuteczne w leczeniu rzadkich zaburzeń padaczkowych u dzieci. W nowszych badaniach testowano potencjał CBD i innych związków występujących w konopiach w celu ochrony przed uszkodzeniami mózgu – z pozytywnym skutkiem. Siła tych badań przekonała Norwich University Hospital (NNUH) do zbadania bezpieczeństwa i skuteczności kannabinoidów u niemowląt urodzonych z ENN.

Po porodzie zwrócono się do mnie z prośbą o wzięcie udziału w tym badaniu i skonsultowałam się z mamą i bratem, który przygotowuje się do zostania ratownikiem medycznym” – powiedziała matka dziecka, 17-letnia Chelsea Parodi w wywiadzie dla The Guardian. „Było ciężko, ale chciałam zrobić wszystko, co mogłam, aby pomóc mojemu dziecku. Oscar przebywał w szpitalu przez dziewięć dni i był monitorowany przez całą dobę.”

Niemowlęta uczestniczące w badaniu otrzymają dożylną dawkę kannabinoidów lub placebo. Naukowcy wybrali mieszankę zawierającą olej konopny o niskiej zawartości THC, który będzie podawany w dawce 0,1 miligrama na kilogram masy ciała, czyli 1/30 dawki dla dorosłych. Przez 120 godzin bezpośrednio po zastrzyku lekarze będą uważnie monitorować parametry życiowe dziecka. Każde dziecko otrzyma tylko jedną dawkę kannabinoidów, a podczass badania lekarze będą kontynuować terapię chłodzącą.

„Tak jak w przypadku każdego badania nad nowym lekiem, mogą wystąpić nieoczekiwane skutki uboczne i nieznane zagrożenia”, powiedział profesor Paul Clarke, konsultant i neonatolog z NNUH. „Mając to na uwadze, badanie zostało starannie zaprojektowane, aby uczynić je tak bezpiecznym, jak to możliwe, dlatego na początku podajemy malutkie dawki i monitorujemy efekty jeszcze dokładniej niż zwykle”.

Nie wiadomo, czy Oscar otrzymał lek na bazie marihuany czy placebo, ale jak twierdzi jego matka, „jak dotąd ma się znakomicie”.

„Cały oddział jest bardzo podekscytowany i jesteśmy dumni, że zrekrutowaliśmy tak małe dzieci do tego badania”, powiedział Clarke dla ITV. „Po raz pierwszy lek pochodzący z konopi testowano dożylnie u dzieci. Mamy nadzieję, że przyda się w zapobieganiu napadom padaczkowym i ochronie mózgu noworodków z HIE. ”

„Zawsze mieliśmy wsparcie ze strony rodzin chcących wziąć udział w badaniach, które często robią to z altruistycznego punktu widzenia, aby pomóc przyszłym dzieciom” – dodał Clarke. „Jedną z zalet tego badania dla rodziców jest dokładniejsze monitorowanie mózgu niemowląt, ponieważ dla badanych dzieci stosuje się bardziej zaawansowany monitor fal mózgowych. Daje to rodzicom większą pewność, że wszelkie napady zostaną wykryte ”.

Trzy lata temu w Wielkiej Brytanii ta próba byłaby całkowicie nielegalna, ale Zjednoczone Królestwo ostatecznie zalegalizowało marihuanę medyczną pod koniec 2018 r. Program marihuany medycznej w Wielkiej Brytanii jest jeszcze w powijakach, ale badania takie jak badanie NNUH z pewnością przekonają lekarzy do leczniczych właściwościach konopi.

Susz CBD Sklep
Czytaj dalej

Popularne